Imię: Ignis [z łaciny Ogień]
Pseudonim: Na walkach występuje pod pseudonimem "Mściciel",a co do prawdziwego imienia to nie lubi jak się je skraca.I tak większość psów zapomina jego imię.
Płeć: Pies
Wiek: 5 lat
Stanowisko: Wojownik
Głos: Dan Smith
Charakter: Ignis...spodziewacie się pewnie wrednego i dbającego tak się wyrażę o własny tyłem psa?Nie do końca tak jest.Jest psem bardzo spokojnym i opanowanym,a zwłaszcza posiadającym wielką inteligencje którą uważa za cenny dar.Głównie nie prowokuje do walki,a jak drugi pies sam się o to prosi to nie okaże litości i jest zdolny zabić,bo posiada niewiarygodną siłę.Ma własne zasady i wybrane przez siebie szlaki których zawsze się trzyma.Jest takim wolnym duchem który żyje chwilą i nie ugnie się przed niczym.Nie jest psem specjalnie towarzyskim,chociaż trzeba dodać,że ma paru kumpli z walk o podobnym charakterze,dzięki czemu umie się z nimi dogadać.Jest raczej typem samotnika i stałego poszukiwacza przygód który nigdy nie zostaje na długo w tym samym miejscu.Trudno go utrzymać w miejscu albo złapać na choćby parę sekund.Jedynym miejscem gdzie można go spotkać regularnie jest ring.Nie specjalnie walki przypadły mu do gustu,ale chciał iść w ślady ojca.Walczy prawie codziennie i bardzo szybko uczy się od swojego przeciwnika.Jak już znajdzie się na ringu zmienia się w prawdziwego potwora nie do pokonania przez normalnego psa.Resztę wolnego czasu spędza na błąkaniu się bez celu po mieście.Typowy z niego ulicznik i bezpański pies.Ignis nie wierzy w marzenia,bo one i tak się nie spełniają,a w tym świecie można polegać tylko na sobie.Nie lubi kompromisów i zawsze musi postawić na swoim.Jest bardzo waleczny i zawsze,ale to zawsze walczy o swoje i borni swojego zdania bez względu na świat i na innych.Nie jest psem pomocnym...ale kiedy już widzi,że ktoś potrzebuje bardzo tej pomocy to pomoże,ale nienawidzi słuchać podziękowań.W ogóle nie lubi tego słowa.Dla niego każdy pies jest taki sam i nie ma zamiaru kłaniać się przed tak zwanymi "wyższymi".Nie ważne czy to Alfa,Beta,Eta czy inny pies lub suczka,on i tak będzie traktował cię tak samo.Nie lubi lizusów którym chodzi tylko o przypodobanie się komuś.Sam uważa,że nie jest idealny i wciąż uczy się na własnych błędach chociaż nie lubi się do nich przyznawać w towarzystwie.Jak każdy pies ma swoje wady i zalety.Więcej chyba można mu naliczyć więcej wad niż zalet...w jego słowniku nie ma takiego słowa jak "rodzina" czy "miłość".Wszyscy się od niego odwrócili i on zrobił to samo i nie obchodzi go nawet czy jeszcze żyją.Ma ich po prostu grzecznie mówiąc w nosie.Często sprawia wrażenie zamyślonego...dużo myśli nad swoją przeszłością i co by się stało gdyby postąpił inaczej niż wcześniej,ale większość czasu patrzy w przyszłość.Nie patrzy co lub kogo zostawiło się daleko w tyle.Nie nadążasz za nim to mówi się trudno.Za nic nie oddał ani nie sprzedał by swojej wolności,bo to dla niego wszytko.Nie wytrzymał by na uwięzi lub w ludzkim domu nawet przez minutę.Większość psów boi się go i schodzi mu z drogi.Sam nie pamięta kiedy ostatnio z kimś rozmawiał.Na dzisiejszy dzień nikomu by nie zaufał.Wie,że prędzej czy pózniej najbliższa osoba jest zdolna cię zdradzić i sprzedać.Zalicza się do psów wierzących i polegających tylko i wyłącznie na sobie.Czasem to skończony i ostatni cham i dobrze mu z tym.Ma gdzieś co idealne psy o nim myślą.Nikt nie ma prawa go komentować.No chociaż czasem lubi popatrzeć jak inni żałośnie wytykają mu jego wady.Trudno zmienić jego trudny charakter,ale istnieje szansa...mała szansa by choć trochę go zmienić.Kiedy już pozna jakiegoś psa i przebywa z nim dość długo to jest zdolny zrobić się bardziej milszy,ale nie licz,że nastąpi to od razu.Nie jest psem kochliwym,a co dopiero romantycznym.Miłość dla niego nie mam sensu.
Motto: "Dziś będą się śmiać,a jutro będą się gapić jak osiągam cel"
Lubi: Psy które nie interesują się jego przeszłością i wciąż za nim nie łażą.Najlepiej by było gdyby nikt się przy nim nie kręcił
Nie lubi: W ogóle towarzystwa drugiego psa i rozmowy z nim.Najlepiej by było,żeby omijano go z daleka
Umiejętności: To co prawie każdy pies.Umie bardzo szybko biegać i dobrze walczyć.Jego pasją jest właśnie walka w której wciąż się trenuje by być najlepszym.Umie również bardzo szybko upolować zwierzynę i ma niewiarygodną cierpliwość.Umie siedzieć w krzakach i czekać nawet cały dzień by wreszcie coś upolować.Ma rozwinięty zmysł wzroku dzięki czemu umie dostrzec nawet najmniejsze szczegóły.Jest bardzo wysportowanym i gibkim psem jak i również bardzo wytrzymałym.
Spokrewnieni: -
Partnerstwo: Ha,ha...to żart prawda?
Wygląd zewnętrzny:
- Rasa: Doberman
- Umaszczenie: Czarne podpalane
- Włos: Krótki, zwarty i mocny.
- Sylwetka: Ignis jest bardzo dobrze zbudowanym psem jak na swoją rasę.Jest bardzo umięśniony i szczupły.Ma również bardzo długie łapy które pozwalają mu na szybki bieg.Ma długi wciąż stojące uszy dobrze dopasowane do głowy.
- Szczególne: Nie ma jednego pazura przy prawej tylnej łapie.Nie lubi opowiadać jak go stracił...
Historia: Urodził się w domu pewnego bardzo bogatego człowieka który w domu oprócz Ignisa i jego dwójki rodzeństwa miał jeszcze trzy psy.Jego matkę.Suczkę rasy doberman - Lolę.Małego maltańczyka - Kodę i wyżła Alexa.Ojca nie znał ponieważ kiedyś na spacerze człowiek stracił suczkę z oczu,a kiedy odnalazł ją po paru dniach okazało się,że była w ciąży.Ponoć jego ojcem był sławny champion z walk.Ignis był inny...rozrywał swoje zabawki na strzępy,gryzł rodzeństwo i stawiał się Alexowi.Kiedy Ignis miał parę miesięcy pod czas kiedy człowiek wyszedł do pracy Ignis zabił Atosa.Kiedy człowiek wrócił z pracy od razu zobaczył na Ignisie ślady krwi brata.Wziął Ignisa do klatki i zawiózł do weterynarza.Chciał na siłę by uśpił Ignisa,ale on się nie zgadzał bo nie wykrył u niego żadnej choroby ani powodu tamtej agresji.Człowiek zabrał Ignisa do domu,ale trzymał go na łańcuchu przy budzie i karmił bardzo rzadko.Znienawidził Ignisa i chciał się go jak najszybciej pozbyć z domu.Wreszcie oddał go do schroniska.W schronisku siedział do ukończenia dwóch lat.Wreszcie pewnego dnia wywołał bunt.Ułożył plan jak uciec z schroniska.Pomogły mu w tym inne psy które też chciały odzyskać wolność.Udało się.Wszyscy uciekli,ale kiedy Ignis przechodził się by zobaczyć czy na pewno wszyscy uciekli zauważył w rogu siedzącą suczkę.Była bardzo ranna.Była to husky - Lili.Pies na początku się wahał,ale pózniej wziął ją na plecy i uciekł daleko do lasu który był za miastem.Opatrzył jej rany.Lili jakiś czas pózniej wydobrzała i mogła już sama polować.Opowiedziała psu swoją historię.Powiedziała mu,że kiedyś była na walkach,ale nie walczyć tylko raczej oglądać.Widziała tam bardzo podobnego dobermana który z tego co słyszała nazywał się Amos.Pies od razu rozpoznał imię swojego ojca i rozkazał suczce zaprowadzić go na te walki.Niestety tam dowiedział się,że Amos nie żyje od trzech dni.Zginął w walce z większym od siebie psem.Ignis postanowił pomścić ojca i brać udział w walkach.Lili przychodziła codziennie i wspierała go dzięki czemu zawsze wygrywał.Poznał tam też Despero i parę innych psów z którymi mógł normalnie porozmawiać.Szybko został championem i stał się jednym z najlepszych.Kiedy opowiedział innym czemu bierze udział w walkach zaczęto mówić na niego Mściciel.Szybko zapomniano jego prawdziwe imię,ale wtedy było to nie istotne.Pewnego dnia przyszło mu walczyć z tym samym psem co walczył jego ojciec.Przysiągł sobie,że zabije go i pomści ojca.Kiedy dano znak do walki pies od razu powalił Ignis'a i zadał pierwsze rany.Już po trzech minutach walki Ignis nie miał siły się nawet ruszać.Ostatkiem sił przejechał pazurami po oku psa.Ten złapał go za tylną łapę i wygryzł jeden pazur i nadłamał drugi.Wtedy walka zakończyła się.Nie stwierdzono kto wygrał co bardzo rozczarowało Ignis'a.Lili powiedziała mu,że mógłby więcej ćwiczyć,a za parę miesięcy czy nawet tygodni wystawią go na walkę z tym samym psem.Ignis zgodził się i zwiększył trening.Wiele świadków tego treningu mówiło,że Ignis był bardzo wytrwały i twardy.Skrycie od dawna podkochiwał się w Lili i dziś chciał powiedzieć jej co do niej czuje,lecz gdy szedł z pięknym kwiatem do niej zauważył jak spaceruje z innym psem.Pies pocałował ją i przytulił,a wtedy Ignisowi złamało się serce.Przeklinał miłość i to co z nim zrobiła.Od tego czasu skupiał się tylko i wyłącznie na treningu i byciu najlepszym.Wreszcie pewnego dnia znów los dał mu szanse i pozwolił walczyć z tym samym psem.Pies był ślepy na jedno oko po ostatniej walce więc Ignis był pewny,że wygra.Kiedy zaczęła się walka on pierwszy naskoczył na psa i zadał mu pierwsze rany.Wygrał,ale pies nadal żył.Właściciel tamtego psa zabrał go z walk,a potem nikt go więcej nie widział.Ignis postanowił odejść.Nic go już tu nie trzymało.Nie lubił walczyć,a jedyną rzeczą która go tu trzymała był ten pies.Jednak pewnego dnia uświadomił sobie,że przecież gdzie on się podzieje.Postanowił zostać.Kiedy raz po walce poszedł się przejść po mieście trafił do lasu.Wszedł do niego z ciekawości,a potem spotkał suczkę która przyjęła go do sfory.
Opiekun: JULKAR

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz