Nagle poczułem to, czego się boję. Jedyną rzecz, przed którą Sniper ucieka z podkulonym ogonem, jak tchórz. Miłość... Cofnąłem się o krok. Chciałem uciec, ale coś mnie powstrzymało. Coś w jej oczach.
- Pójdę. Daleko to? - zapytała suczka, ocknąłem się z zamyślenia
- Nie, szybko zleci.
- Tak z ciekawości, czy zawsze odkrywasz tereny po nocach?
- Nie - zaśmiałem się. - Muszę kiedyś spać, ale też mi się wydaje, że śpię rzadziej niż normalny pies.
Po godzinie dotarliśmy do nowego miejsca, które odkryłem. Wyglądało tak:
( Fatamorgana? Z moją weną też nieźle ;) )

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz