- Też mi się spodobało to miejsce, jest jakby... magiczne...
Siedzieliśmy chwilę przyglądając się ścieżce. Po chwili Fata wstała i powiedziała:
- Obowiązki wzywają, musimy upolować coś dla sfory.
- Racja, właśnie myślałem, że gdzieś tu mogą być zające i sarny - oznajmiłem i ziewnąłem, bo całą noc nie spałem.
- Czyli jednak potrzebujesz snu! - krzyknęła i zaśmiała się.
- Gdy śpisz najłatwiej cię zabić - mruknąłem.
- Prawda, to idziesz w końcu, czy nie?
- Idę, idę... Chodź, przekonamy się, kto dzisiaj będzie szybszy.
Mimo wszystko głupio mi się gadało z suczką, którą kocham, chyba to zauważyła, bo spojrzała się na mnie pytająco. Odwróciłem wzrok i uśmiechnąłem się, chociaż zrobiło mi się głupio. No nie, zaraz się wyda i ona odejdzie pomyślałem.
( Fata? )
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz