Imię: Mefisto
Pseudonim: Generalnie więcej psów nie zna niż za jego pełne imię, większość przyzwyczaiło się do nazywania go "Mefo".
Płeć: Pies
Wiek: 2 lata
Stanowisko: Strażnik
Głos: Sitek
Charakter: Mieszanka chama, drania i romantyka... Mefisto nie jest psem agresywnym, ale do uległych też nie można go zaliczać, po prostu nie ma ta tak, że kogoś od razu nienawidzi lub kocha, pierw poznaje, później ocenia, o ile w ogóle kogoś pozna... To w stu procentach niezależny osobnik. Przestał już liczyć na innych, zadano mu zbyt wiele bólu w życiu, żeby komuś bezgranicznie ufał. Ma paru kumpli, nie odwraca się od nich, ale do nowych znajomości mu się nie spieszy. Pomimo to, jest trochę zwariowanym psem, czasami lubi "zaszaleć". Wtedy nie zna granic. Nie ma zahamowań. Uważa, że granice na świecie tworzymy sami. Jeśli do czegoś się zabiera, robi to po swojemu, wkłada w to część siebie. W gruncie rzeczy jest trudnym psem. Mało kogo szanuje, choć nie uważa się za lepszego. Suczki nie są wyjątkiem, lubi się po prostu nimi zabawić, prawie każda nie ma dla niego większego znaczenia. Przeważnie jest szczery, czasami aż za bardzo. Przez jego słowa cierpiało wielu. Nienawidzi gdy mu się coś narzuca, ignoruje takie zachowania. Wierzy w swoje możliwości, dlatego teraz pnie się w górę i tylko patrzy z satysfakcją na tych co kiedyś śmiali się z jego marzeń, a teraz bezczynie patrzą jak one się spełniają.
"Mogą myśleć, że uważam się za lepszego, tylko przez to, że próbuje coś więcej niż oni. Mogą myśleć, że moje marzenia to tylko marzenia, tylko dlatego, że z takim nastawieniem oni nie osiągną tego co ja. Mogą postrzegać mnie jako chama, tylko dlatego, że nie pozwalam sobie wchodzić na głowę. Mogą mówić o mnie to co najgorsze, mogą uważać mnie za to co najgorsze, mogą myśleć o mnie jak najgorzej, ale ja to pierdole... Bo ja wznoszę się na szczyty Mont Everest, a oni już od dawna toną na dnie w Rowie Mariańskim... "
Motto: "Spadli ze mną w przepaść, niedługo razem wzniesiemy się ponad chmury"
"Mogą myśleć, że uważam się za lepszego, tylko przez to, że próbuje coś więcej niż oni. Mogą myśleć, że moje marzenia to tylko marzenia, tylko dlatego, że z takim nastawieniem oni nie osiągną tego co ja. Mogą postrzegać mnie jako chama, tylko dlatego, że nie pozwalam sobie wchodzić na głowę. Mogą mówić o mnie to co najgorsze, mogą uważać mnie za to co najgorsze, mogą myśleć o mnie jak najgorzej, ale ja to pierdole... Bo ja wznoszę się na szczyty Mont Everest, a oni już od dawna toną na dnie w Rowie Mariańskim... "
Motto: "Spadli ze mną w przepaść, niedługo razem wzniesiemy się ponad chmury"
Lubi: Raczej w każdym co innego mu się może podobać. Choć ceni sobie szczerość, niezależność i oddanie.
Nie lubi: Tych uległych i tych agresywnych. Chamstwa, kłamstwa, zazdrości. Osobników, które uważają się za najważniejsze. Także psów o podobnych charakterze do niego, choć i tak najwięcej takich w jego towarzystwie się znajduje.
Umiejętności: Tak, Mefo jest kolejnym psem wychowanym na ringu. Kolejnym championem tej sfory. Kolejnym obracającym się na podziemiach. Dlatego jest psem o wielkiej sile. Bardzo potężny. Odznacza go szybkość i zwinność, pomimo swojej mało smukłej sylwetki. Węchu nie ma nadzwyczajnego, ale jego rasa pozwala mu na polowanie na większą zwierzynę.
Spokrewnieni: W sforze nie ma nikogo. Jednak niedaleko terenów jest jego ojciec...
Partnerstwo: Jak wcześniej było wspomniane, nie traktuje suczek poważnie, nie szanuje ich.
Spokrewnieni: W sforze nie ma nikogo. Jednak niedaleko terenów jest jego ojciec...
Partnerstwo: Jak wcześniej było wspomniane, nie traktuje suczek poważnie, nie szanuje ich.
Wygląd zewnętrzny:
- Rasa: American Staffordshire Terrier
- Umaszczenie: Białe w czarne łaty.
- Włos: Krótki, przylegający do ciała i twardy.
- Sylwetka: Głowa Średniej długości. Kufa i mózgoczaszka są w całości głębokie. Mózgoczaszka szeroka. Stop wyraźnie zaznaczony. Kufa średniej długości, zaokrąglona w górnej części, jej linia pod oczami zdecydowanie załamuje się. Dobrze zarysowana szczęka, żuchwa mocna o dużej sile chwytu. Siekacze szczęki są w ścisłym zwarciu z zewnętrzną stroną siekaczy żuchwy. Policzki o bardzo uwydatnionym umięśnieniu. Oczy ciemne, okrągłe, głęboko osadzone, szeroko rozstawione. Powieki zapigmentowane. Uszy wysoko osadzone, kopiowane (czyli przycięte). Szyja mocna, lekko łukowato wygięta, zwęża się stopniowo od łopatek ku głowie. Jest średniej długości, sucha, bez podgardla. Grzbiet dość krótki. Lekko opada od kłębu do zadu. Zad krótki i łagodnie ścięty ku nasadzie ogona. Lędźwie lekko uwypuklone. Klatka piersiowa głęboka, szeroka i długa. Dobrze wysklepione żebra. Ogon krótki w porównaniu z rozmiarami psa, nisko osadzony, zwężający się ku koniuszkowi. Nie jest zakręcony, ani noszony powyżej linii grzbietu. Kończyny przednie proste o mocnej kości i szeroko rozstawione przy pojemnej, rozwiniętej klatce piersiowej. Łopatki silne i umięśnione. Kości łopatek szerokie i skośnie ułożone. Śródręcza pionowo ustawione. Kończyny tylne mocno umięśnione. Stawy skokowe nisko umiejscowione, nie wykrzywione ani do wewnątrz, ani na zewnątrz. Łapy średniej wielkości, o dobrze wysklepionych, zwartych palcach. Ruch jest elastyczny.
- Szczególne: Prawie każdy pies ma czarne pazury, a Mefo każdy pazur ma biały.
Historia: Zaczęło się to od dnia gdy pewna suczka imieniem Ria, ujrzała na ringu psa. Wysportowany Amstaff, champion wśród championów - Argo. Ria przez kilka miesięcy przychodziła oglądać jego walki, nie opuściła ani jednej, wpatrywała się w niego, był jej natchnieniem. W końcu po niepełnym roku doszło do spotkania między nimi. Argo ją oczarował. W bardzo szybkim czasie suczka zaczęła się spodziewać jego potomstwa, była ucieszona, lecz Argo okazał się zwykłym draniem. Na oku miał już kolejną. A Ria była pewnie nie pierwszą i nie ostatnią... Kochała go, ale też nie chciała go znać. Wkrótce urodziła trzy szczenięta, niestety przeżył tylko jeden - Mefisto. Bardzo szybko rósł. Stawał się potężnym i dostojnym samcem. Po woli zaczął przypominać ojca, niestety nie tylko wyglądem. Bardzo kochał matkę, ale wiedział, że nie ma z niego powodów do dumy... Ale on dla niej również wiele znaczył. Pewnego dnia Mefo mimo sprzeciwów Rii stanął do swojej pierwszej walki, wygranej przez niego walki. Wtedy ludzie zobaczyli w nim potencjał i stało się... Przez to, że jego matka była w momencie zabierania go ją też zabrali, zabrali ich do tego samego człowieka, który posiadał Argo - ojca Mefa. Doszło do dnia w którym Mefisto zaczął się przyglądać Argo'wi. Spytał matkę o niego, suka nie wytrzymała napięcia... Opowiedziała mu całą historię. Samiec znienawidził ojca... Gdy podrósł doszło między nimi do walki, miała to być tylko rozgrzewka. Lecz Mef przed nią powiedział Argowi, że jest jego synem... Syn Rii był tak przepełniony nienawiścią do ojca, że widząc, że ma przewagę w walce chciał rozegrać ją na śmierć i życie... Gdyby nie ludzie, jego ojciec by zginął... Po pół roku, gdy Argo się ustatkował, chciał wrócić do suczki, chciał poznać syna... Ale nie miał już do czego wracać... Mefisto nie chciał go znać... Pewnego dnia młody amstaff chciał poznać świat po za podziemiami, chciał czegoś innego niż tylko ciągłych walk [w których oczywiście dalej uczestniczy], tak znalazł się na terenach Pack of Characters. Mimo to, że jest wiernym członkiem sfory, dalej jego życie toczy się na arenie...
Opiekun: Omega.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz