Spojrzałam na nowo poznaną suczkę. Na jej biało- rudej sierści opadły drobiny śniegu. Była trochę niższa ode mnie - to z powodu rasy. Ale mimo to, była dużym Jackiem Russelem. Na szyi połyskiwał w świetle zimnego słońca srebrny wisior zrobiony z małych metalowych kółek. Postanowiłam pokazać suczce to nad czym ślęczałam kilka godzin.
- Hey, widzisz to? - wskazałam na odbity w śniegu trop zwierzaka. - Kilka godzin próbuję go wytropić, ale wciąż mi się nie udaję. Nie jestem z tego dobra - mimo, że jestem Collie, moje wolę walczyć, niż tropić. Mogła byś mi pomóc?
- Pewnie - ucieszyła się Taylor wprawiając ogon w ruch. Nachyliła się nad śladami i powąchała śnieg.
- Są świeże - spojrzała na mnie - Już niedaleko.
Obie pobiegliśmy klucząc za śladem. Dotarliśmy na małą polanę, gdzie kicał zając...
<Taylor? >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz