- A powinno - westchnęłam - Załatwiamy to pokojowo, czy trza Ci do rozsądku przemówić w inny sposób? Co? - uniosłam brew.
- O, ho, ho... Boje się, normalnie umrę ze strachu - mruknął z ironią.
- A powinieneś - zaśmiałam się i zagwizdałam.
Na odgłos wydany prze ze mnie zbiegły się wszyscy samce ze sfory. Pies wzdrygnął się na tupot ich łap.
- To co? Jakie rozwiązanie? - westchnęłam.
- Dobra, dobra... Już idę... - wstał i ruszył do wyjścia.
- Tak przy okazji - jesteś na terenach mojej sfory. A ja jestem Omega - oznajmiłam.
<Ignis?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz