- Co? Em... tak, jasne, już idę - poderwałam się i poszłam za psem.
Idąc odpychałam od siebie różowe płatki, które odpadły z drzew. Spojrzałam pod nogi. Jeden z płatków był w kształcie serca. Uśmiechnęłam się i przyśpieszyłam do truchta.
- Ej, co robisz? - krzyknął za mną Nike i spróbował mnie dogonić - A jak się zgubisz!?
- Mam świetną pamięć! Nie powinnam! - odparłam i przyśpieszyłam już do pełnego biegu.
Zrobiłam koło, podbiegłam do Nike'a i klepnęłam go w łopatkę.
- Berek! - krzyknęłam i odbiegłam szybko.
Zaczęliśmy się gonić. W pewnym momencie uciekając przed psem, wbiegłam na pomost do jeziora.
- Tu cie mam! - powiedział Nike, powoli podchodząc.
Uśmiechnęłam się i... wskoczyłam do wody. Wynurzyłam się i spostrzegłam, że wystraszyłam wszystkie kaczki siedzące na tafli wody. Zobaczyłam również, że Nike szykuje się do skoku. Zaczęłam odpływać od pomostu. Jednak pies mnie dogonił i lekko mnie podtapiając klepnął mnie.
- Berek! - krzyknął.
Zaśmiałam się. Wyszliśmy na brzeg. Dwa łabędzie wylądowały na jeziorze i złączyły szyję, tworząc serce. Zdziwiłam się. Ruszyliśmy w stronę lasu.
- Tam zawsze jest taki romantyczny klimat? - spytałam patrząc przez ramię na znikające za drzewami, różowe jezioro.
<Nike?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz