Podbiegłam i stanęłam na przeciw psa.
-Zranisz ją odchodząc... - szepnęłam. Po policzkach spłynęły mi łzy.
-Tay... - zaczął.
Spojrzałam na niego błagalnie.
-Max... Nie odchodź... Proszę... - powiedziałam łamiącym się głosem. Podbiegłam do psa i go przytuliłam. -Nie pozwolę Ci odejść...
<Max?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz