-Taylor. - uśmiechnęłam się.
Staliśmy chwilę. Wokół biegało wiele psów.
-Berek! - krzyknęłam klepiąc psa w ramię, po czym rzuciłam się do ucieczki. Dzieliła nas metrowa odległość: w końcu biegi to moja specjalność i gdyby nie kamień, o który się potknęłam na pewno by mnie nie złapał.
-Berek. - powiedział zziajany. -Szybka jesteś. - dodał.
-Ty też. - położyłam się na śniegu i wpatrywałam w niebo. Po chwili pies powiedział:
-...
<Nike?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz