-Tak bardzo dobrze, przynajmniej nie morduję bobrów!-wykrzyknąłem.
Suczka przewróciła oczami.
-Dasz sobie spokój?- spytała
-Jeśli przysięgniesz, że już nigdy, ale to nigdy nie podniesiesz kła na Bogusia!
-Przysięgam?- odparła ze zirytowaniem.
Wpatrywałem się w jej oczy. Widziałem w nich niechęć do mnie, ale bardziej do Bogusiowej krwi.
-Zmiataj stąd mały.- powiedziała wreszcie.
-Co bo?!
-Bo to.- odpowiedziała i podniosła łapę. Dostałem w pysk.
-O ty chamanie jeden!- wykrzyknąłem i ''zakazałem rękawy''.- Co chcesz się bić, chcesz?- pytałem tak jakbym był co najmniej dwa razy większy od niej.
Znów dostałem w pysk. Tylko, że tym razem trochę mocniej. Upadłem na ziemi widząc po raz setny w życiu gwiazdki przed oczami.
-Dobra, wygrałaś, ale to tylko dlatego, że jesteś większa, no i jak na dżentelmena przystało, oczywiście- zacząłem mówić nonszalancko- Nie mogę bić się z suniami.
Ta popatrzyła na mnie tępym wzrokiem. Zacząłem rozglądać się za Bogdanem. I niestety ujrzałem go tuż pzy ogonie suczki.
-CHOLERA! BOGDAN CO TY WYPRAWIASZ?!- zacząłem krzyczeć i z oczami wylatującymi z orbit rzuciłem się na Bogusia, by uratować mu życie.
Wiedziałem, że jeśli tego nie zrobię, suczka zagryzie mi kumpla.
<Saphi :3?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz