niedziela, 11 stycznia 2015

Nowy Pies - Chada!





Imię: Chada Morteo
Pseudonim: U szczytu chwały, znany był wśród hodowców i wystawców jako Zahmer, co po niemiecku, w jego ojczystym języku, znaczy "Pogromca"... Na Arenie można go znaleźć pod imieniem Bosco. Zdrobniale raczej do niego nie mówią, bo w sumie po co skracać pięcio-literowe imię...?
Płeć: Pies
Wiek: 6 lat
Stanowisko: Morderca
Głos: Chada
Charakter: Chada to spokojny pies. Nigdy nigdzie mu się nie śpieszy, wszystko robi powoli i dokładnie, z wielką precyzją i przemyślanie. Jest nad wyraz inteligentny, bystry i pojętny, uczy się cały czas i, tak jak na jego rasę przystało, lubi zaskakiwać. Małomówny i bardzo stateczny, należy do psów, które cenią sobie spokój i porządek swego życia. Chada to melancholijny pies, głęboki realista. Nie wierzy w coś takiego jak "przeznaczenie", ale nie wyklucza opcji, że gdzieś, ktoś zaplanował wszystko, a jego rolą jest tylko odegranie własnej roli i zejście ze sceny. Stąpa twardo po ziemi i nie zagłębia się w marzenia. Świat jest dla niego bardzo prosty: wszystko jest czarno na białym - albo zjesz, albo zostaniesz zjedzonym. Natura rządzi się swoimi prawami i tylko trzymając się ich twardo jest się w stanie przetrwać, a każdy wybryk natury zostanie przez nią zmieciony z powierzchni ziemi. W jego świecie nie ma "miłości"... Jest za to "przywiązanie", które w jego oczach tylko osłabia. Jest chłodny i nie okazuje swoich uczuć, nikomu - nawet sobie samemu, tłumi je głęboko, nie pozwala im ujrzeć światła dnia. Obojętny. Nie należy do tych, którzy starają się, by świat był lepszy, szukają szczęścia w każdym dniu, doszukują się w innych dobra, cieszą się każdą chwilą. On patrzy na wszystko bardzo racjonalnie, odbiera takim, jakim jest. Nie szuka drugiego dna, bo po co? Skoro jest - to jest. Jak go nie ma - to go nie ma. Jego i tak to nie interesuje. Chada nie jest w żadnym stopniu towarzyski, przyjacielski czy pomocny. Robi tyle ile musi, a na tym koniec. Nie oczekuje od innych niczego, oprócz tego, by nie oczekiwano niczego on niego. To bardzo skryty samotnik, tajemniczy i nieprzejednany. Dąży do z góry obranego celu, zawsze go osiąga - choćby po trupach, stawia na swoim, jest uparty i niezależny. Wielu próbowało dotrzeć do niego i się zbliżyć, ale to niemożliwe.
Motto: "Życie jest długą podróżą pośród niezliczonych dróg. Popełniamy błędy. Chcemy je naprawiać. Lecz czasu nikt nie cofnie. W życiu nie ma powrotów. Czas przecież nigdy nie zawraca."
Lubi: Jak inni dają mu spokój i nie narzucają się. Nie jest towarzyski, ale czasem lubi z kimś pomilczeć.
Nie lubi: Nie znosi tchórzy i słabeuszy, ale również egoistycznych, przesadnie zadufanych z sobie. Nie toleruje nachalnych i natrętnych psów, które myślą, że mogą go zmienić. Jest jaki jest i nie zamierza się zmieniać - niezależnie kto będzie starał się go do tego nakłonić.
Umiejętności: Chada był kiedyś światowym mistrzem Konkursów Psów Użytkowych i Psich Wystaw. Wielokrotny Champion Świata, laureat wielu pierwszych miejsc, a do tego Mistrz Areny Walk Psów. Zawsze jego atutami były siła, precyzja i wrodzony talent oraz spokój, z którym oddawał się swojej pracy. Był bardzo dumny i spokojny, ale podczas walk, wychodził z niego prawdziwy demon. Potrafi perfekcyjnie ocenić siłę i możliwości przeciwnika, korzysta ze swej siły i intelektu w bardzo przemyślany sposób. Podczas swej kariery wystawowej, umiał oczarować jurorów swą dumną postawą, spokojem i inteligencją. Perfekcyjnie opanował wszystkie podstawowe komendy i nie tylko. Umie wykonać każdą sztuczkę - począwszy od zwykłego "siad", a kończąc na "posprzątaj pokój". Wyjątkowo silny i wytrzymały, nawet ciężko ranny da sobie radę samotnie. Umie się przystosować i przetrwa w każdych, nawet teoretycznie śmiertelnie niebezpiecznych, czy niemożliwych dla psa warunkach życia.
Spokrewnieni: -
Partnerstwo: Nie szuka miłości... To twardy pies, którego życie nauczyło, że przywiązanie osłabia...
Wygląd zewnętrzny:
  • Rasa: Rottweiler
  • Umaszczenie: Czarne Podpalane
  • Włos: Twardy, składa się z włosa okrywowego i podszerstka. Włos okrywowy średniej długości, sztywny, gęsty, mocno przylegający. Podszerstek skryty pod włosem okrywowym. Na tylnych kończynach owłosienie nico dłuższe.
  • Sylwetka: Ogólnie masywna i dobrze umięśniona. Jak przystało na jego rasę, należąca do molosów, jest mocna i bije od niej siła, duma, wytrzymałość oraz zawziętość. Chada był psem wystawowym, ma wspaniały rodowód, więc jego sylwetka idealnie zgadza się z wzorcem. Należy do rottweilerów spod górnej granicy rozmiarów i nawet jak na swą rasę - jest wyjątkowo wysoki. Proporcjonalny. Jego wygląd budzi respekt, szacunek i strach. Chodzi spokojnie, utykając na przednią prawą łapę, z głową i karkiem równolegle do podłoża. Z chodu można go porównać do niedźwiedzia. Wśród psów samym wyglądem wywiera na strach i budzi respekt, ludzie zwyczajnie się go boją. Jego ciało jest bardzo dobrze umięśnione i wytrzymałe, ma silne kości i sprawnie działające stawy. Jedną łapą jest w stanie powalić dużą sarnę, żaden pies mu nie podskoczy. Nie bez powodu jest mistrzem podziemia.
  • Szczególne: -
Inne: -
Historia: Chada urodził się w najlepszej hodowli rottweilerów, w rodzimym kraju tej rasy - Niemczech. Jako w pierworodnym synu championa świata - Dellgada Hellender, i również wielkiej, światowej championki, Carin Morteo, pokładano w nim wielkie nadzieje. Miał piętkę rodzeństwa - dwie siostry i trzech braci, z którymi bardzo się lubił i świetnie się dogadywali. Chada rósł zdrowo, posyłano go na wszelakie szkolenia, które kończył z najlepszymi wynikami, już na pierwszej wystawie zdobył pierwsze miejsce i tytuł... Z każdym miesiącem poprzeczka była coraz wyżej, coraz większe nagrody zdobywał, stał się chlubą hodowli i oczkiem w głowie swoich właścicieli. Miał wszystko. Dom. Rodzinę. Rodowód. Zwycięstwa. Wszystko. Zbliżały się jego drugie urodziny, kiedy został zwerbowany na światową wystawę. Jego właściciele oczywiście się zgodzili i pojechali na nią. Chada dostał miejsce w psim hotelu z najróżniejszymi wygodami. Miał tam spędzić jedną noc, by być gotowym na wystawę, mającą się odbyć następnego dnia. Jego właściciele mieli pokój w hotelu obok. Zapadła noc. Wybuchł pożar. Chada pierwszy raz widział wtedy ogień. Instynkt kazał mu uciekać. Uciekł. Na szczęście kiedy wybiegał z płonącego budynku, wpadł prosto w ramiona swych właścicieli. Wystawa się odbyła. Zwyciężył. Byli z niego bardzo dumni, jak wrócili do domu, urządzili wielkie przyjęcie. Postanowili, że może Chada sprawdziłby się jako pies w konkursach psów użytkowych. No i zapisali go na zawody. Od początku radził sobie jak zawodowiec. Zdobywał coraz to nowe odznaki, nagrody. Już wkrótce stał się najwspanialszym psem w kraju. Któregoś dnia podczas zawodów, rozpętała się burza i piorun zapalił pobliski las. Już po chwili płomienie przeniosły się na pole przeznaczone do zawodów. Wszyscy wpadli w panikę. Chada był jak sparaliżowany, przed oczami miał płomienie, podczas tamtej nocy w hotelu. Kiedy wróciło mu zmysły, ogień był już wszędzie, Chada był zupełnie odcięty. Zaczął rozglądać się w panice, by w końcu przeskoczyć przez płomienie w miejscu, gdzie były najniższe. Kiedy wylądował po drugiej stronie, znalazł się w lesie. Wszędzie roznosił się duszący dym. Chada zaczął uciekać jak najdalej od płomieni. Po kilku godzinach był już bezpieczny daleko od pożaru, a gdzieś daleko unosiła się tylko łuna... Został zupełnie sam. Zaczął się błąkać w poszukiwaniu właścicieli. Nagle usłyszał strzał. Poczuł jak przeszywa go fala bólu. I kolejny strzał. Znów go trafiono. Schylił głowę i obnażył kły. Zapachy ludzi dochodziły z każdej strony. Kolejny strzał. Tym razem go uniknął. W krzakach błysnęła lufa. Chada warknął. Dał się słyszeć dźwięk odbezpieczania strzelby. Chada skoczył na człowieka. Ten strzelił, ale nie trafił. Zagryzł mu szczęki na przedramieniu. Poczuł żelazny smak krwi. Następnie przewrócił człowieka na plecy i spojrzał mu dziko w oczy. Człowiek miał w oczach strach. Chada uciekł... Błąkał się coraz bardziej pogrążony w samotności i z coraz cięższym sumieniem po świecie dwa miesiące. Trafił na walki psów. Od razu stał się mistrzem. Dostał nowy pseudonim - Bosco. Zyskał szacunek wśród innych psów. Siał grozę. Jeden jego pomruk uciszał je wszystkie. Został postrachem Areny... Aż po prawie trzech latach, na arenę przyszła jakaś ruda suczka. Zaoferowała Chadzie miejsce w swojej sforze. Ten nie mając specjalnie nic do stracenia, zgodził się. Ale nadal chodzi na walki, bo teraz tam jest jego życie.
Opiekun: Kißa

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz