Spojrzałem na ciało owczarka...
-Po co bym miał... Nie obchodzi mnie niczyje życie...- mruknąłem. Nagle z krzaków skoczyły na mnie trzy psy: doberman, kaukaz i beauceron. Szarpnąłem się i zrzuciłem z siebie psy. Zaczęły chodzić naokoło mnie powarkując. Spojrzałem na nie... Obnarzyłem kły.
-Bawisz się w ochroniarza, Chada...?- warknął doberman.
-Wal się...- odwarknąłem.- Nie moja wina, że się do mnie przyczepił...- rzuciłem ostro.
-Wy... wy się znacie...?- wydukał Despero.
-Zamknij się...- warknąłem do niego. Psy rzuciły się na mnie. Nie zamierzałem się dać pokonać...
***********
Minęło pięć minut, a psy leżały martwe na ziemi. Po pysku i brodzie ciekła mi krew. Spojrzałem na ciała.
-Skąd ty ich... wy...?- wydukał przerażony i zaskoczony Despero.
-Mówiłem już, żebyś milczał...- warknąłem tylko.
-Znacie się z walk...?- dopytywał.
-Nawet jeśli, to nie jest to twoja sprawa...- warknąłem.
<?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz