Przewróciłem oczami.
-Z tego co pamiętam, to to ty się obraziłaś... Bez powodu... Moja zdobycz, ja poluję... Twoja zdobycz, ty polujesz... Nie kazałem ci iść ze sobą, a ty się uparłaś... Wytropiłem łosia, więc złapałem łosia... Nie ty wytropiłaś łosia, nie ty złapałaś łosia... Nie mój problem, że się obraziłaś, jak odrzuciłem twoją pomoc...- mruknąłem i zamknąłem oczy. Poczułem jak napięcie jej krwi rośnie. Warknęła cicho.
~Nerwowa...~ mruknąłem w myślach... Wziąłem głęboki, spokojny oddech... Ziewnąłem. Pokręciłem nosem i Killa razy otworzyłem i zamknąłem pysk. Wstałem.
-A ty dokąd?- warknęła.
-Do jaskini... Nie wiem jak ty, ale ja idę spać...- powiedziałem idąc spokojnie w stronę jaskini.
<?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz