-Jeszcze jest taka sprawa, że miałbym to gdzieś...- mruknąłem tylko i zamknąłem oczy oddychając głęboko.
-Życie jest warte wiele... Dla każdego... Założę się, że również dla ciebie...- powiedziała.
-To byś przegrała...- mruknąłem.
-Jesteś aż tak zgorzkniały, że nawet własne życie nic dla ciebie nie znaczy?!- spytała zaskoczona. Wzruszyłem ramionami.
-Nigdy nikt mnie nie potrzebował naprawdę... Byłem tylko narzędziem do zarabiania pieniędzy...- powiedziałem.
-Pies na wystawy jak zgoduję?- spytała.
-Na wystawy i konkursy...- mruknąłem.
-Nie kochali cię? Serio?- spytała nie wierząc.
-Nie... Jedyne co kochali, to zyski...- mruknąłem. Gdzieś w głębi poczułem ból... Wspomnienia... Bolało... Szybko stłumiłem w sobie te durne uczucia.
-Serio?- poczułem na sobie jej wzrok.
-A co to za różnica? To przeszłość... Nic dla mnie nie znaczy...- powiedziałem.
<?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz