Był ciepły zimowy dzień. Wiadomość o tym, że nastał dzień przyniosły mi promienie słońca, które wdarły mi się do oczu. Gdy się obudziłam, wyszłam na spacer. Od razu zauważyłam jakieś pięć metrów od siebie padlinę. Ruszyłam w jej kierunku i z obrzydzeniem spojrzałam na oczy zwierzęcia, które były dosłownie wyrwane z oczodołów. Zjadłam tyle co nic, ale najadłam się. Ruszyłam w stronę Jeziora. Dookoła widziałam ślady psich łapek. Obwąchiwałam co kilka minut ziemię, aby sprawdzić czy ktoś jest, lub może być nad jeziorem. Gdy doszłam do brzegu, rozkruszyłam lód i napiłam się lodowatej wody. Wzdrygnęłam się pod wpływem ziemnej wody rozchodzącej się po moim ciele. Nagle usłyszałam głos zza pleców:
- Zimna?
Odwróciłam się błyskawicznie. Moim oczom ukazała się sylwetka jakiegoś psa, patrzącego na mnie miłym wzrokiem.
- Tak - powiedziałam niepewnie - kim jesteś?
-...
<Nieznajomy? Kto odpowie?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz