Spojrzałem na psy na polanie... Ta wesołość... Skrzywiłem się nieco...
-Nie podoba ci się?- spytała Omega.
-Super... Wszyscy weseli, patrzą na świat jak przez różową szybę, szczęście, słodkie pieseczki...- mruknąłem. Przytłaczała mnie ta ogólna radość... Zbyt wiele razy widziałem jak taka radość się kończy... Odwróciłem się i wszedłem w las jak zawsze utykając...
-A ty gdzie?- prychnął Maxwell.
-Znaleźć sobie jakieś spokojne mieksce z dala od tej chałastry...- odparłem.
*********
Była już noc. Leżałem na klifie w pobliżu którego znalazłem jaskinię... Wyczułem za sobą innego psa. Po zapachu poznałem Omegę. Nie ponosząc łba spytałem:
-Coś chcesz?- zapytałem jak zawsze chłodno. Podeszła. Usiadła obok mnie...
<Omega?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz