-Nie. - powiedziałam. -Znasz te miejsca, więc nie mam powodu się bać. - wzruszyłam ramionami.
Pies kiwnął głową na znak, że rozumie.
-A teraz gdzie idziemy? - zamerdałam ogonem wesoło.
-Zobaczysz. - uśmiechnął się tajemniczo.
Księżyc pomagał nam odnaleść drogę.
-Jesteśmy. - pies nagle się zatrzymał i ujrzeliśmy...
<Despero?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz