Uśmiechnąłem się lekko i prawie,że niewidocznie i zacząłem iść w stronę miasta.
-Dokąd idziesz?-Spytała suczka.
-Do miasta.Spytam się przy okazji kumpli czy nie znają twojego brata.-Powiedziałem i zrobiłem kolejny krok.
-Mogę iść z tobą?-Spytała i podbiegła do mnie.
-Jak chcesz...
Suczka kiwnęła głową i poszliśmy szybszym krokiem do miasta.Słońce powoli wschodziło,a my byliśmy już parę metrów od wejścia.Nagle na drogę wbiegł nam Ignis z Mali'm - dużym Rottweilerem.
-A ty dokąd?-Spytał Ignis wchodząc przed Mali'ego.
-Na walki.-Odpowiedziałem.
-I widzę,że przyprowadziłeś znów tą sunie.-Powiedział i zmierzył Taylor.
-Jest jeszcze Fart?-Spytałem.
-Jasne,że jest.Ten dureń wciąż trenuje.
Ominęliśmy ich i poszliśmy do garażu w którym rozgrywały się walki.Było tam jeszcze parę ludzi,ale walki zaczynały się dopiero za godzinę.Wreszcie znalazłem Farta.
-Fart!-Krzyknąłem,a pies się odwrócił.
-Czego?
-Znałeś takiego psa jak...Alex?-Spytałem,a Taylor popatrzyła się z nadzieją na Farta.
-Może i tak,a może i nie.-Zaśmiał się i uśmiechnął.
Przewróciłem oczami i dałem mu jedną z kości którą specjalnie przyniosłem,bo wiedziałem,że nie powie tego za darmo.
-Przywróciłem ci pamięć?
-Tak,kiedyś tu walczył no,ale...nie mogę sobie przypomnieć.
Znów dałem mu jedną,a wtedy doznał olśnienia i zaczął mówić:
-A tak,możesz go spotkać za jakieś piętnaście minut.Przyjeżdża tu z tym swoim całym opiekunem o 7:30.
-Wez resztę.-Powiedziałem i dałem mu wszystkie kości.Poszliśmy z Taylor przed garaż wypatrując jakiegoś auta.
(Taylor?)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz