,
że dzisiaj coś się wydarzy, coś szczególnego i niezwykłego. W sumie od
kąt tu przybyłem nie wydarzyło się jeszcze nic takiego, co można, by
uznać za magiczne. Wyszedłem na dwór, powietrze było świeże, aż chciało
się żyć. Pobiegłem do Zaczarowanego Lasu, aby upolować coś na śniadanie.
Upolowałem dwie sarny, które dumnie niosłem w pysku. Zaniosłem do
kuchni, a następnie wyszedłem z zamku i zacząłem się bez celu włóczyć,
po terenach sfory. W oddali zauważyłem mały punkcik, który z każdą
chwilą stawał się bardziej wyrazisty. Nagle pojawiło się, coś takiego
jak obserwowanie przyszłości i przeszłości. Potrząsnąłem głową, aby
pozbyć się wizji, niestety bezskutecznie. Zobaczyłem wyspę, która
zewsząd jest oblana wodą. Pamiętam, to miejsce, przecież to Karaiby.
Wsypy, na których przyszedłem na świat. Ujrzałem też siebie, byłem
dorosły. Zostałem zaatakowany przez jakiegoś innego psa. Wtedy wszystko
wydało się jasne. Ten mały punkcik, to był Orgim. Stworzenie o
niezwykłej sile, które jest bardzo pamiętliwe. Orgim, to wielki pies,
który ma niezwykłą moc. Jest rasy Mastifa Angielskiego. Przy jego
wielkim i silnym ciele, drzemie jeszcze zwinność, szybkość oraz moc. Nie
chciałem go znów spotkać, ostatnim razem, prawie mnie zabił. Niestety,
Orgim przybliżał się do mnie w zadziwiająco szybkim tempie. Stanął na
przeciwko mnie i miał zamiar coś powiedzieć, ale w tym momencie zza krzewu wyszła jakaś suka...<jakaś suka?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz