- Chyba nie myślisz, że słowa nas uratują... - szepnęła przestraszona, a równocześnie zażenowana.
Spojrzałem wyczekująco na onieśmielone wilki, które o dziwo przestały atakować. Tay jeździła po nich wzrokiem z niedowierzaniem.
- Co proponujesz... ? - powiedział stanowczo jeden z nich i pytająco uniósł brew.
<Tay?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz