Tą postacią okazała się suczka o nieziemskim uroku. Miała piękne, duże oczy, które wpatrywały się w moją wysoką posturę. Gdy mnie lustrowała swoimi błękitnymi oczami przeszył mnie dreszcz. Była średniej wielkości i posiadała długą, gładką sierść - maści Chocolate Merle. Rozpoznałem, że jest rasy Border Collie i ma piękny brązowo - różowy nosek. Aparycje miała niezwykle piękną. Przedstawiłem się uprzejmie i czekałem na odpowiedź. Imię miała równie piękne ... Manga. Mogła być dumna z tego, że została obdarzona takim pięknym mianem.
- Masz cudowne imię. - uśmiechnąłem się lekko.
- Dziękuję. - zamrugała oczami. - Ty również.
- Eh.. urodziwe nie jest, ale poprzednik, który nosił ten tytuł był wielką postacią. - spojrzałem w rozgwieżdżone niebo. - Może opowiesz mi coś o sobie? - zaproponowałem temat. - Oczywiście, jeśli nie chcesz nie musisz. - uśmiechnąłem się delikatnie, aby na moim pysku nie pojawił się dziwnie wykrzywiony grymas.
<Manga? Za dużo tam romantyki i uprzejmości, a wcale tak nie miało być. :3 >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz