- Idę... - Jęknęłam i poszłam za psem. Myślałam, że powalczę sobie trochę. Po kilku minutowej drodze, pies odezwał się:
- Wiesz... Szkoda, że poznaliśmy się w takich okolicznościach. Nazywam się Eragon, a ty?
- Lolla. - Przedstawiłam się. Dalej szliśmy, dalej w milczeniu. Pies prowadził mnie do nieznanego mi miejsca. Po kilkunastu minutach, doszliśmy do jeziora. Usiedliśmy przy nim.
- No. Tu powinno być w porządku, nie odnajdzie nas. - Usłyszałam.
- To co za historia z tym psem? - Zapytałam.
- Nic ciekawego... - Odparł zwieszając łeb.
Nie drążyłam tematu. Widocznie nie chciał o tym rozmawiać.
Zaczęło się powoli ściemniać, a my nadal siedzieliśmy w milczeniu patrząc w wodę. W końcu, gdy zaszło słońce, Eragon powiedział:
( Eragon?)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz