poniedziałek, 5 stycznia 2015

Od Kory CD Sanito



Machnęłam ogonem i z jadowitym uśmiechem oznajmiłam:
- Mogę Cię już zostawić, królu ciętej riposty. Raczej się nie zgubisz, bo pokazałam Ci wszystkie tereny i o ile słuchałeś, to wrócisz do swojej jaskini.
 Po czym postawiłam uszy i truchtem ruszyłam przed siebie, zostawiając go na środku wzgórza. Wróciłam do swojej jaskini, gdzie przywitał mnie pisk Kinga. Dałam mu trochę korzonków i zaczęłam się zastanawiać co robi Sanito. Gdy zapadł zmierzch, wyszłam na wieczorny spacer. Powietrze było lżejsze niż w dzień, a niebo było zasłonięte przez miliony gwiazd. Księżyc był w pełni. Ruszyłam nad Jezioro, aby ugasić pragnienie. Gdy doszłam do brzegu, zanurzyłam pysk w orzeźwiającej wodzie. Nagle za plecami usłyszałam szelest. Odwróciłam łeb i spostrzegłam, że Sanito stoi o kilka kroków ode mnie.
- Cześć - przywitałam go.
 Mruknął coś w odpowiedzi i podszedł do tafli wody. Również się napił, po czym zapytałam:
- Znalazłeś drogę do jaskini?
- Tak - odparł nieprzyjaźnie.
 Posmutniałam.
- Przepraszam za to co wcześniej powiedziałam. Nie chciałam się tak zachowywać, ale sam mnie do tego doprowadziłeś.
 Spojrzał na mnie wzrokiem mówiącym "ja?".
- Widzisz, nie lubię arogantów.
 Zakończyłam naszą rozmowę ponurym gwizdem. Podniosłam się już, ale nagle przeszkodził mi głos Sanito:
- Poczekaj.
 Posłusznie się zatrzymałam i usiadłam z powrotem na ziemi obok psa.
- Co? - spytałam w końcu przechylając łeb.
- Czemu ty jesteś taka wesoła? Bo nie rozumiem - powiedział ponuro.
- Mam taki charakter. Potrafię się cieszyć z tego, że żyję i że mam przyjaciół. Gdybyś okazał choć trochę entuzjazmu, to miałbyś ich dużo. Jesteś fajny i miły, na swój sposób, ale unikasz kontaktów.
 Posłałam mu przyjazne spojrzenie.
- Ale ja chętnie się z Tobą zaprzyjaźnię, jeśli mnie nie odepchniesz i nie uciekniesz od przyjaźni - dodałam.
 Pies spojrzał na mnie z wyraźną niechęcią.

<Sanito?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz