<Nie, no dobra, wszystko okey. To było tylko uprzedzenie ;)>
Uśmiechnęłam się ciepło do psa. Nic nie powiedziałam. Spojrzałam w dal. Po chwili odezwałam się:
- Wiedziałam.
- Co? - odparł pytaniem pies.
- Że mnie lubisz.
- Akurat.
Uśmiechnęłam się sama do siebie. Wzruszyłam ramionami i powiedziałam:
- Sanito... trzeba rozpocząć Twoją terapię.
- O czym ty mówisz? - spytał zdziwiony.
- Abyś był milszy. Nie chodzi mi o to, abyś całkowicie się zmienił, ale żebyś chociaż odpowiadał psom na zadane pytania.
- Daj spokój - odparł znużonym tonem.
- Proszę!
- Nie.
Westchnęłam. Pokręciłam głową.
- Dlaczego? Powiedz mi dlaczego, nie jesteś otwarty na kontakty? Przecież to świetna sprawa! - próbowałam naciskać.
- Nie wiem - odparł.
- Szkoda, że nie wiesz - odpowiedziałam smutno - cieszę się, że lubisz chociaż mnie. Wierz mi, też Cię lubię.
Posłałam psu kolejne ciepłe spojrzenie. Patrzył na mnie nieczuło, ale przez ułamek sekundy, dojrzałam w jego oku małą iskierkę. Znowu spojrzałam w dal. Nagle Sanito odezwał się:
-...
<Sanito?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz