- Jak sobie radzisz w nowej sforze? - zagadałam. Wzruszył ramionami.
- Jakoś sobie radzę - mruknął. - A co tam u ciebie?
Przekrzywiłam głowę, zagłębiając się we wspomnienia.
- Hmm... Raczej nic ciekawego... Dużo wspominałam... Tamte czasy - dodałam szybko, widząc jego minę.
- Jak TAM było? - zagadał znowu Nike. Uniosłam brew.
-Że gdzie?
- Na ulicy - mruknął. - Jak się żyje na ulicy?
Zamilkłam, ale bez przegródek odparłam. Raczej to nie jest nic godnego ukrycia...
- Po pierwsze - ulica to nie bajka. Tam o wiele trudniej o przetrwanie. Trzeba trzymać ciągły stan ukrycia oraz za wszelką cenę unikać niebezpieczeństw ze strony ludzi i innych psów. Jak już koniecznie wdasz się w bójkę - to wygraj chociaż. NIGDY się nie poddawaj. Ucieczka jest dozwolona. Kiedy wyznasz psu wyższość stajesz się coś w rodzaju psiej omegi - inne osobniki mają prawo rozszarpać cię. Tak, wiem, nie brzmi to zbyt milusio, jednak jeśli trzymasz się tych wszystkich zasad lub - co najlepiej - znajdziesz psi gang, uwierz mi, ulica nie jest zbyt straszna. Ale jedno jest pewne - domowy pies nie przeżyje dnia.
Nike pokiwał krótko głową.
- Musisz być naprawdę twarda skoro uważasz ulicę za coś pięknego...
Pokręciłam głową.
- Dawno by mnie tu nie było gdyby nie Kafel...
- Kiedyś już wymówiłaś to imię - mruknął Nike. - Ale unikałaś tematu. Czemu mi to mówisz, bez przeszkód?
- Bo teraz mam do ciebie zaufanie - ucięłam krótko. - Mogłeś mnie wykiwać przy akcji z wilkami. Mogłeś uciec, zostawić mnie na pastwę losu..
- I tak byś sobie poradziła. - uśmiechnął się, i potarł lekko podbródkiem o moją głowę.
- Nigdy bym nie pomyślała, że polubię kogoś innego niż psy z gangu - mruknęłam. - Zwykle mam żal do psów, traktujących suczki jak porcelanową filiżankę. Uderzenie suczki, moim zdaniem , to nie przestępstwo. Nasza płeć nie jest taka słaba na jaką się wydaje...
- Wiem - mruknął cicho Nike. - Spokojnie, dla mnie jesteś równa mi.
- I za to cię lubię - oparłam się o niego i równie szybko zapytałam: - Nie przeszkadza ci to, że traktuję cię jak drzewo do oparcia?
- Nie - zaśmiał się.
< Nike? >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz