Moje kąciki ust chwilowo się uniosły.
- To co teraz... ? - spojrzałem na nią pytająco.
- Zawiadomić Omegę? - uniosła brew.
- Raczej do życia nie jest jej to potrzebne - przewróciłem oczami.
- Ale wiesz... - trochę się speszyła, ale po chwili dokończyła - Bo skoro my... No to jaskinia się chyba zwolni... - wbiła niepewny wzrok w ziemię.
Pokręciłem tylko przecząco pyskiem.
- Przepraszam... Ale ja już Ci mówiłem, że nie wywrócę swojego życia do góry nogami od razu...
<?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz