Spojrzałam na niego z uśmiechem i tylko pokręciłam łebkiem.
- Kiedyś też byłam taka jak Ty... Nie wiem jak będzie z Tobą, ale ja jednak wolałam świrować w towarzystwie, niż siedzieć w samotności i myśleć nad sensem tego całego świata... - westchnęłam.
- Ty też będziesz mnie na siłe zmieniać... ? - mruknął oschle.
- Wręcz przeciwnie... Bo nie ma sensu udawać kogoś kim się nie jest. Dla mnie nawet najbardziej chamskie stworzenie powinno dostać o wiele więcej szacunku niż te, które udaje, że jest miłe, a w gruncie rzeczy gdy się odwrócisz wbije Ci nóż w plecy... Dlatego jeśli ktoś się zmienia to musi mieć do tego powód, jeśli go nie widzi, to zmiana nie jest potrzebna...
(?)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz