Max uniósł brew udając zdziwienie, ale w jego wydaniu to był chamski gest. Widać było, że nie przypadli sobie do gustu. Szturchnęłam go delikatnie.
- Co? - spytał cicho, ale z oburzeniem.
- Uspokój się - mruknęłam ostro.
Mruknął tylko coś pod nosem i szedł dalej. Kilka minut później byliśmy już w sforze.
- To tutaj - delikatnie się uśmiechnęłam.
<Chada? W głowie pustka :o >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz