środa, 14 stycznia 2015

Od Shiry do Nike'a

Mijał tydzień od czasu mojej ucieczki. Wielkie blizny od czasu wypadku, stracenia rodziny nadal się nie zabliźniły. Wręcz przeciwnie - bolały coraz bardziej. Nie odnalazłam braci, nie wiem gdzie są wujkowie i dziadkowie... nie miałam przy sobie nikogo, kto mógłby mi pomóc. Każdego wieczoru zatrzymywałam się przy jakimś drzewie, wskakiwałam na nie i płakałam dopóty, dopóki nie zasnęłam. Ten dzień był naprawdę pięknym, styczniowym dniem. Śnieg leżał w zaspach i świecił się w blasku słońca. Słońce nie było zasłonięte nawet najmniejszą chmurką. To był taki wspaniały dzień, a ja nadal byłam smutna. Szłam właśnie jakąś wąską wydeptaną ścieżką. Dookoła widziałam ślady psich łap. Szłam już o wiele szybciej, gdyż byłam zaciekawiona kto zamieszkuje te tereny. Po chwili wyszłam na wielką polanę na której biegało mnóstwo wesołych psów. Stanęłam jak wryta, zatrzymałam się w połowie kroku z uniesioną łapą. Widać było, że psy grają w berka. Było ich trzy: dwa podobne do mnie, i jeden cały czarny. Przypatrywałam się z ciekawością ich zabawie. Usiadłam i oblizałam pysk. Moje łzy zaschły mi na pysku, a wiatr dął mi prosto w nos. Czułam zimno, nawet duże bo stałam cały czas w miejscu. Nagle jeden pies mnie zauważył i zawołał, podbiegając do mnie:
- Hej ty!
Cofnęłam się o dwa kroki i spojrzałam jak pies z potarganą sierścią do mnie podchodzi. Zobaczyłam u niego błysk w oku. Uśmiechał się. Poczułam się niepewnie.
- Ja? – spytałam patrząc w ziemię.
- Nikogo innego tu nie ma – odparł pies.
- Tak?
- Jak się nazywasz? Widzę cię tu pierwszy raz. Należysz do Pack of Characters?
- Nie, nie należę. Mam na imię Shira. A Ty, to kto? I tamci? – spytałam wskazując głową pozostałe dwa psy, które się mi teraz przyglądały.
- Jestem Nike – odparł krótko po czym gwizdnął głośno. Na jego gwizd przybiegły tamte psy – ten czarny to Doo, a to Manga. Może chcesz dołączyć do tutejszej sfory?
- Chętnie – powiedziałam czując na sobie twardy, ostry wzrok tej suczki.
- My pójdziemy – usłyszałam głos tej suczki.
Zobaczyłam jak ona i czarny pies odchodzą. Westchnęłam.
- Chodź, zaprowadzę cię do alfy - zaproponował Nike.
- Dziękuję - powiedziałam.
Ruszyliśmy przez polanę, skrajem lasu. Zrobiliśmy krótką wymianę zdań aż doszliśmy do dużej jaskini. Nike zachęcił mnie ruchem głowy, abym weszła. Wzięłam głęboki wdech, weszłam i otrzepałam łapy. Zapytałam głośno:
- Ktoś tu jest?
- Ja jestem – doszedł mnie głos z głębi jaskini. Po chwili zobaczyłam rudą suczkę – Omega, alfa sfory Pack of Charakters. O co chodzi?
- Witaj, jestem Shira. Chciałabym dołączyć do Twojej sfory – odparłam.
Tak potoczyła się rozmowa. Omega pozwoliła mi dołączyć i wypytywała o różne rzeczy. Na koniec rozmowy, zawołała do stojącego przed jaskinią Nike’a:
- Nike! Czy oprowadzisz Shirę?
Spojrzałam przez ramię na Nike’a i uśmiechnęłam się do niego. Ten odpowiedział:
- Jasne.
Wyszłam do niego po pożegnaniu się z alfą i razem z nim ruszyłam przez las.
- Gdzie idziemy? – spytałam radośnie.


<Nike?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz