Zamilkłam. Spojrzałam w dół i zastanawiałam się, jak zejdę. W końcu lęk wysokości... No trudno. Jakoś sobie poradzę. Starając się nie myśleć o tym, że siedzę wysoko na gałęzi głośno przełknęłam ślinę i śladami Despero skierowałam wzrok na horyzont. Siedzieliśmy w zupełnej ciszy. Nawet wiatr nie śmiał jej przerwać. Spojrzałam niepenie na psa. Jak on stąd schodzi? Nie mogłam myśleć o niczym innym. W końcu się odezwałam.
-Nie boisz się, że spadniesz? - spytałam. Pies spojrzał na mnie zaskoczony.
-Niby czemu miałbym spadać?
-A jakoś tak mi się powiedziało... No, nieważne. - po minie psa spostrzegłam, że powoli domyślał się mojego lęku. W końcu powiedział:
-...
<Despero?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz