-Wybacz. - powiedziałam. Zapadła cisza, jednak nie na długo. Max postanowił ją przerwać.
-Tay... - zaczął, jednak nie dokończył. Przerwało mu wołanie docierające wprost z jaskini medyków. Wołanie Arii.
-Muszę biec. - powiedziałam i posmutniałam. Głupio mi było uciekać, jednak nie mogłam tak po prostu zostawić Arii. -Zaraz wrócę. - uśmiechnęłam się pocieszająco i pobiegłam.
~***~
Wróciłam zmęczona. Operacja wymagała ode mnie dużo skupienia, a także dokładności i cierpliwości - jeden najmniejszy błąd mógł zabić. Na szczęście mi się udało. Max czekał.
-Jestem. Przepraszam, że tak długo, ale inaczej nie mogłam. - i znów ten przepraszający uśmiech.
-Nie szkodzi. - pies również się uśmiechnął, jednak tylko na chwilę.
-To co mi chciałeś powiedzieć? - spytałam siadając obok niego.
<Max?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz