-Nie będę się już narzucać... - powiedziałam. -Ale tylko z jednego powodu.
-Jakiego? - spytał lekko zaciekawiony.
-Wiele razy chodząc po mieście widziałam kochających się ludzi... Czy to były rodziny, czy po prostu zakochane pary, tego nie wiem. Raz, widziałam, że para ta musi się rozstać, a jednak byli uśmiechnięci. Dlaczego? W pewnym momencie usłyszałam te słowa "Jeśli kogoś kochasz, pozwól mu odejść, jeśli on Ciebie też kocha, wróci." Jeżeli Twoje słowa były prawdziwe, mogę być spokojna. - lekko się uśmiechnęłam.
Pies patrzył na mnie chwilę. Gdy już miał odchodzić podeszłam i pocałowałam go w policzek.
-Żegnaj, Max. - szepnęłam i powoli ruszyłam z powrotem.
<Max?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz