-To tutaj. - Omega wskazała łapą jaskinię. Faktycznie była taka sama: nie za mała, nie za duża, nie za ciemna i nie za jasna... Była idealna.
-Dziękuję. - spojrzałam na Alfę z wdzięcznością.
-Nie ma za co. - uśmiechnęła się,
-Mam jeszcze jedno pytanie... Tutaj mieszkam, a gdzie pracuję? - spytałam. -Na pewno jest jakaś jaskinia medyków czy coś w tym stylu...
-Na prawo od twojej jaskini jakieś 5 minut drogi. A właśnie! Musisz poznać pielęgniarkę.
-Jasne! Tylko zaznaczę, że to moja jaskinia, bo jeszcze ktoś przyjdzie i mi zajmie... - po tych słowach wyszłam na dwór i odłamałam kawałek kory z złamanego drzewa. Wydrapałam na nim pazurem "jaskinia Taylor" i ułożyłam przy wejściu do jaskini. -Gotowa! - krzyknęłam.
Ruszyłyśmy do jaskini medyków.
Omega miała rację. Po pięciu minutach byłyśmy na miejscu.
-Aria! - krzyknęła.
Pielęgniarka przybiegła od razu.
-Tak? - spytała.
-To nowa medyczka, Taylor. - przedstawiła mnie.
-Nowa? - wtrąciłam.
-Poprzednia odeszła. -wyjaśniły naraz.
Do jaskini wszedł jakiś poraniony pies.
-Mamy pacjenta! - krzyknęła Aria.
-To do zobaczenia później Tay. - powiedziała Omega.
-Do zobaczenia! - krzyknęłam i zabrałam się na oczyszczanie ran.
<Omega? Wybacz, że późno, nie zauważyłam xD>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz