Leżałem na brzuchu w jaskini. Myślałem... A raczej przeczesywałem umysłowym grzebieniem, splątane emocje, myśli, obawy... Szukałem tych "dobrych"... Marzenia, wspomnienia, te szczęśliwe chwile... Ale ich nie było.. Czyżbym nigdy nie był szczęśliwy? Czy w moim życiu naprawdę nie ma nawet ziarna radości? Spuściłem głowę, wbijając smętny wzrok w ziemię, nawet nie skupiając się co na niej znajdę. Chyba zostałem stworzony tylko po to aby się martwić i zadręczać, aby nie czerpać nawet garści radości z tego co robię. W takim razie, skoro nie mam się cieszyć, po co tu jestem? Czy mam jakieś zadanie do wykonania, i to sprawuje moje istnienie? Tylko po to tu jestem? A może tylko dlatego, że ktoś stworzył mnie dla zabawy, a że mu się nie udałem zostawił mnie na ziemi, samego, smutnego, bez marzeń i celu życia...
A po co to wszystko? Aby ten ktoś mógł patrzeć na moje cierpienia, i kołatanie się bez celu po świecie? To nie trzyma sie kupy...
<Ktoś? XD Jeśli ktoś chce....>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz