środa, 11 lutego 2015

Od Sanito CD Taylor.

Uszy niczym radary, jak u sarny zaczęły się obracać wyłapując te słowa. Jak to.. lubi mnie? Czy to w ogóle możliwe, aby lubić tak obojętnego, ignoranckiego do świata i psów otaczających go, tak wkurzająco spokojnego?
Tak, jest możliwe. Kora też mnie lubiła. Pamiętałem dobrze to uczucie - dziwne, i zupełnie obce.
Spojrzałem na Taylor, wbijając w nią wzrok. Milczała, wpatrywała się w ziemię, ale byłem pewny, że nawet się nie skupia co na niej jest. Kiedy jej wzrok zahaczył się o mój, oblała sie rumieńcem i spuściła go znowu. Po chwili chrząknęła, starając się przybrać obojętny lekko rzeczowy ton:
- A ty?
Minęła chwilka zanim coś do mnie dotarło.
- Co ja?
- Czy ty mnie lubisz?
Nastała chwila ciszy. W głowie mi się kotłowało. Co to za pytanie? Dlaczego akurat takie? A jak nie znam odpowiedzi...
Taylor równie milczała. Po jej pyszczku wywnioskowałem, że czuje się nieswojo po zadaniu tak krępującego pytania.
A ja dalej myślałem. W głowie przestawiały mi się myśli, niczym pomieszane fragmenty układanki. Czy ją lubię? Skoro mnie nie irytuje... Jakoś znoszę jej obecność... W końcu... Nie chciałem aby umarła. Mogłem zostawić ją na pożarcie wilkom. Mogłem pozwolić jej się utopić. Mogłem pozwolić jej umierać w spokoju, zamiast zanieść medykom. Tylko przy niej towarzyszyły mi tak nienaturalne i obce uczucia, które targały mną podczas rozmów z nią, spędzania czasu.
Z rozmyślań obudziła mnie Taylor, która westchnęła i wstała. Ten gest symbolizował, że odebrała moje natarczywe milczenie, nie tak jak miała odebrać.
- Rozumiem...
- Tak, lubię cię.
To było zupełnie nie w moim stylu, co zaskoczyło również mnie jak i Taylor.
< Tay? >

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz