Wolałem nie przedłużać tego tematu. Zapewne stało się coś kiedy ja przez te miesiące siedziałem markotny na granicy.
Zamilkłem lecz po chwili spytałem wesoło ale i łagodnie:
- Może nauczę cię kamuflażu? - zaproponowałem.
Taylor spojrzała na mnie ze zdziwieniem.
- No dobrze .. - uśmiechnęła się lekko.
- Chodź. - ponagliłem ją łapą.
Poszedłem nad brzeg jeziora.
- Zacznijmy od prostego kamuflażu. - zacząłem - Jeśli ktoś cię goni zazwyczaj starasz się ich zgubić. Lecz prostszą rzeczą jest po prostu wtopienie się w tło. Na przykład - tu wskazałem na mokrą ziemię. - Weź ze sobą błoto.
- Ale po co mi się przyda błoto? - teraz najwyraźniej suczka w ogóle mi nie wierzyła.
- Do kamuflażu. - odparłem prosto. - Jeśli chcesz wtopić się w drzewo musisz najpierw zobaczyć jak wygląda kora. Potem odmaluj ten wzór na swojej twarzy ale błotem. Patrz
Obmazałem swój pysk mokrą ziemią tak aby każda linia wyglądała tak samo jak korzenie.
Przycisnąłem łeb do drzewa i zamknąłem oczy.
Wyglądało to mniej więcej tak jakbym nie miał głowy.
- Teraz ty spróbuj - zaproponowałem zmywając z siebie kamuflaż.
<Taylor? Brak weny ...>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz