sobota, 7 lutego 2015

Od Doo

Spojrzałem na granicę sfory. Tak kusiło mnie ją przekroczyć ... ale jednocześnie nie miałem odwagi tego zrobić. Przywiązałem się do tego miejsca chociaż nie czułem się tak jakbym powinienem się czuć.
Zamknąłem powieki. Co tutaj robić..? Zagapiłem się na spadającego liścia. Wirującym ruchem opadł z drzewa na ziemię. Nie wiedzieć czemu ruszyło się co we mnie. Czy mam nadal pozostać w miejscu w którym czuję się na siłę, czy odejść i pozostawić tam niektóre chwilę ?
Nie chciałem.
Nie mogłem.
Zawyłem przeciągle. Nie oczekiwałem odpowiedzi. Ten pierwszy krok wahał się pomiędzy obiema stronami.  Chciałem, a nie mogłem. Gdyby ktoś był w stanie pomóc mi podjąć decyzję... Ale raczej nie miałem nikogo takiego.Chciałem się wyżyć. Zrobić coś aby to okropne przeczucie zniknęło. Szczeknąłem, zły.
NIE MOGŁEM.
I... Nie chciałem. Coś do mnie dotarło. Przecież tam... Są inne psy. Tak różne ale jednocześnie takie same. Liczba członków sfory jest kolosalna. A ja przecież byłem tu od początku. Kiedy było co najmniej 5 członków... Może nawet 3? Byłem korzeniem. Tak. Tym jednym z pierwszych.  Jednak po usunięciu jednego korzenia z drzewa, których liczy mnóstwo, nie sprawi zawalenia. Ale jednocześnie..
Zawróciłem.
Im więcej korzeni, tym drzewo utrzyma się dłużej. Nagle usłyszałem wycie. Naprawdę blisko.
Szybko odwróciłem się i ujrzałem przed sobą suczkę.
<Jakaś suczka? ;3

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz