- O cholera - mruknęłam ledwo dosłyszalnie. Nike nie spodziewał się takiej reakcji i zmarkotniał.
- Co? To źle?
- Nie nie! - zaprzeczyłam szybko. - Tylko... Co się teraz ze mną stanie?
- Przeżyjesz - zaśmiał się.
- Jakoś nie jestem gruba - okręciłam się.
- Ale będziesz.
- Dzięki. Czy medycy wykryli ile ich będzie.
- O ile się nie mylili na pewno więcej niż 2.
Jęknęłam.
- Mam nadzieję, że niezbyt dużo, bo nie wytrzymam z nimi psychicznie.
Nike zaśmiał się i mnie przytulił.
- Będzie dobrze.
Wtuliłam się w jego futro. Zagłębiłam się w tej cudownej ciszy między nami, którą mogłam poświęcić mu. Emocjonalna bariera znikła między nami. Teraz nie miała żadnych granic.
- Wiesz co..,
- Tak, Manga?
- Głodna jestem.
- A co byś sobie życzyła, madame?
- Kotleta.
- Jakiego znowu kotleta!?
- Mielonego.
- Ale...
- Z koperkiem.
- Będziesz gruba.
- Już jestem.
< Nike? >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz