poniedziałek, 9 lutego 2015

Od Raphael'a C.D. Roxi

Potem wróciłem szybko do swojej jaskini która była daleko w górach na obrzeżu sfory i usiadłem w niej.Westchnąłem z uśmiechem na pysku...chyba...no...chyba się zakochałem.Czułem,że to właśnie miłość.Położyłem się tam gdzie siedziałem próbując zasnąć,ale po jakiejś godzinie postanowiłem udać się na jakiś mały spacer by się trochę przewietrzyć.Kiedy wyszedłem z jaskini zauważyłem jak Despero idzie na te swoje całe walki razem z Ignis'em którego nie znosiłem i wciąż chciałem uniknąć z nim spotkania.Przemknąłem dosłownie obok nich i pognałem przed siebie.Jednak na drodze stanął mi Ignis.Podchodził do mnie powoli,a ja rozglądałem się po bokacha szukając jakiejś drogi ucieczki.
-Słuchaj,ja nie chcę walczyć.-Broniłem się odchodząc powoli w tył.
-Ja wiem,jesteś mięczakiem.Który to raz Raphael?-Spytał nie zwalniając tępa.
-Chyba z czwart.-Odpowiedziałem ostro.
Ignis uśmiechnął się i przybił mnie do drzewa.
-Puść bo...
-Bo co?Powalisz mnie swoją ostrą mową?-Spytał ironicznie i puścił mnie i zaczął odchodzić w moją stronę.
-Tylko w gębie jesteś mocny,ale nie uderzysz.Przemyśl to sobie...-Powiedział tylko i odszedł.Ja tylko złapałem się lekko za szyję i poszedłem dalej.Z zwieszonym łbem szedłem przez ciemny las nie zwracając uwagi na pohukiwanie sowy czy wycie wilka.Wreszcie doszedłem do urwiska.
Chodziłem tam dość często.Było tu zawsze cicho i zapuszczały się tu tylko niektóre z wilków i zagubionych jeleni.Nagle poczułem,że ktoś do mnie podchodzi.To było pewne.Ignis.Skoczyłem w tył łapiąc psa,ale kiedy już powaliłem go zauważyłem,że to przecież Roxi.Ale mi wtedy było wstyd.
-Przepraszam.-Powiedziałem schodząc z niej.

(Roxi?)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz