niedziela, 8 lutego 2015

Od Taylor CD Sanito

Po cichu wyszłam z jaskini. Szkoda, że nie zdążyłam powiedzieć psu, że oprócz medyka, którym jest Harris jest też medyczka, którą jestem ja. Chciałam pobiec do jeziora i zmyć wszelkie kremy i zioła z mojego ciała... A może bym się utopiła? W sumie też dobra opcja. Na paluszkach ruszyłam w tamtą stronę, gdy na drodze stanął mi Sanito. Popatrzyłam na psa zdezorientowana.
-Co Ty tu robisz?! - spytałam zaskoczona. 
-Mógłbym spytać o to samo. - mruknął.
-Czemu nie masz bandaża? Ta rana wygląda okropnie. - skrzywiłam się. 
-Nie zmieniaj tematu. - powiedział. 
Popatrzyłam na psa krzywo. Skąd wiedział, że się wymknę? Nikt miał o tym nie wiedzieć... Co on tam w ogóle robił?! Bo chyba by mnie nie odwiedzał...
-No szłam sobie nad jezioro... - zaczęłam.
-Nwet nie próbuj. - nie musiałam nawet kończyć zdania. Domyślił się.
-Umówmy się tak: ja nie będę próbowała się zabić, a Ty grzecznie poczekasz, aż rana się wygoi nie zdejmując bandaży i pozwalając zająć się tym medyczce. - spojrzałam na psa poważnie.
Patrzł na mnie chwilę, jakby zastanawiając się, czy się zgodzić. W końcu westchnął.
-No dobra.
Lekko się uśmiechnęłam. Pies pozostał jednak nie wzruszony. 
-A kto jest tą medyczką? - spytał po chwili. 
-Ja. - zaczęłam się śmiać. Sanito patrzył na mnie wielkimi oczami.
-Żartujesz, prawda? 
-Nie. Idziemy. - wyszczerzyłam się do zdziwionego psa i ruszyłam do jaskinii. Nie miał wyjścia, musiał ruszyć za mną.
<Sanito? XD>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz